sobota, 3 marca 2012

Do rodzeństwa

Chciałabym przeprosić osoby, które czekają na spłatę spadku od Michała, bo spłata opóźniona jest zdaje się przeze mnie. Utknęłam na rozwiązaniu problemu z dokumentem, w którym podaję numer konta. Potrzebna ta pieczątka od notariusza, a załatwienie jej gdy się mieszka we Włoszech, okazało się wyjątkowo trudne. A podobno nie mogą Was spłacić, dopóki nie wpłyną dokumenty od wszystkich z nas.

Szukam rozwiązań, staram się rozwiązać to jak najszybciej. Problemem są przede wszystkim pokręcone włoskie realia, no i koszta. Mam nadzieje, że się nie okaże, że będę musiała przyjechać do Polski po ten głupi stempelek!

Pozdrawiam wszystkich ciepło.

wtorek, 28 lutego 2012

Bezsenność

Ta cała spirala to oczywiście lipa. Tamtego razu położyła mnie faktycznie na łopatki, ale następnym razem już nie zadziałała. Parę dni temu odkryłam zaś obecność w sieci przeróżnych hipnotycznych plików audio, mających usypiać. Nie wiem, ile mają one wspólnego z prawdziwą hipnozą, nie znam się na tym. Ale działają. Pierwszej nocy po wysłuchaniu dałam tylko radę zwalić słuchawki i zasnęłam cudownie zrelaksowana, jak od dawna nie byłam. Następnej nocy też zadziałało... ale potem coraz słabiej. Tej nocy zaczęłam przysypiać w trakcie tego 20-min audio, ale pod koniec się obudziłam. Spróbowałam z innym plikiem i sytuacja się powtórzyła. Dalsze próby to już by była tortura. Włączyłam tylko wyjątkowo delikatną muzykę relaksacyjną, przeleżałam trochę a o 6:30 gnana olbrzymim głodem pobiegłam do kuchni. Poprzedniej nocy też prawie nie spałam, zaczyna to być niepokojące.

Powiecie "Po co te kombinacje, wstawaj wcześnie rano, wieczorem padniesz". Ale u mnie to nie działa. I co ciekawe - im bardziej jestem niewyspana, tym trudniej jest mi zasnąć - pojawiają się kołatania serca itp.

No ale jeśli ktoś ma problem z zasypianiem, radzę spróbowania tych "hipnotycznych" plików.

sobota, 11 lutego 2012

Piękny ranek

Obudziłam się dziś dziwnie o 9:00. Przetarłam kilkukrotnie oczy, bo nie wierzyłam, toć to dla mnie środek nocy. Od dawna męczę się po nocach, nie mogąc zasnąć, pomimo ogromnego uczucia zmęczenia i senności - kiedy kładę głowę na poduszce i zamykam oczy, zaczyna mi kipieć pod czaszką. Tej nocy było podobnie. Zaczęłam oglądać filmy z muzyką relaksacyjną na youtube, próbując skoncentrować się na tych miłych dźwiękach i widoczkach. Pojawił się link do jakiegoś filmiku ze spiralą, ponoć to miało hipnotyzować. Pomyślałam, że może mnie to na tyle ogłupi, że zasnę. I zadziałało :) Nie wiem czy jako hipnoza, sen faktycznie interesujący miałam :)

Jak to się dzieje, że się budzę po 4-5 godzinach snu i czuję się w miarę wyspana, gdy normalnie 8 godzin mi nie wystarcza? Nie ważne, ważne że mi dobrze. A dziś wieczór znowu wypróbuję tą dziwną spiralę.

Tym bardziej, że obudziłam się w tak pięknym nastroju! Odkładałam sprawdzenie poczty, bo bałam się, że znowu jakiś niemiły list mi nastrój popsuje. Ale nie, wręcz przeciwnie. Znajoma z fb, która jest adwokatką, chce mi za darmo pomóc w pewnej przykrej sprawie biurokratycznej. Hurrra :) Miłego dzionka wszystkim!

piątek, 10 lutego 2012

Poprawa i nadzieje oraz nadzieje na poprawę

Poprawa

Trochę przerażająco to zdjęcie wygląda, co? Ale to tylko zwykłe, nieinwazyjne badanie EEG. Wykonuję od kilku lat w celu kontroli postępowania leczenia. I co? :) I w końcu wykazało znaczną poprawę :) Wcześniej perspektywy wyleczenia to było takie trochę gdybanie. Znaczy mówili, że wyzdrowieję, ale nie potrafili powiedzieć kiedy. Leczę się od kilku już lat i już zaczęłam tracić nadzieję. Tym bardziej, że po czterdziestce leczenie tego schorzenia staje się dużo trudniejsze. A tu? :) Tadaaaaaaaa :)

Badanie było zrobione we wrześniu i tak do końca nawet w tą poprawę nie wierzyłam. Ale od grudnia zauważyłam sporą poprawę samopoczucia, umiejętności umysłowych i zdolności kontroli emocji. Z fobią społeczną jest wciąż tak sobie, nie bardzo... ale pewnie i to sobie pójdzie. Nie to, żeby było już dobrze. Wciąż mam wiele problemów. I są góry i dołki. Ale pojawił się dość wyraźny trend rosnący :) To że zechciało mi się do bloga wrócić, to jeden z jego objawów.

Nadzieje

Po długich zmaganiach z własnymi problemami i biurokracją włoską, udało mi się złożyć w grudniu podanie o orzeczenie inwalidztwa. Taka niby smutna sprawa, ale lekarze mi to doradzali więc postanowiłam spróbować. Zdecydowałam się, gdy mi powiedziano, że w ten sposób zyskuję większą szansę na dobrą, odpowiednią dla mnie pracę. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, w sensie że moje podanie nie natrafi na jakiegoś nacjonalistę czy coś w tym stylu, powinnam dostać minimum 75% inwalidztwa. Na rentę nie liczyłam, jednak niedawno znajomemu z tym samym schorzeniem, przyznano 250€ miesięcznie. To nie jest dużo na te warunki, ale jednak to zawsze coś. Gdy się nie ma nic, jest to bardzo dużo.

Obecnie jem dzięki poznaniu ludzi z organizacji humanitarnej, zbierającej przeterminowujące się jedzenie z supermarketów. Czasem jest smaczne, ale czasem to śmierdzące już kurczaki lub spleśniałe warzywa. Fakt, że dzięki tej nieciekawej sytuacji, jadam czasem rarytasy, których w innej sytuacji pewnie bym nie spróbowała - jak królik nadziewany. Ale chleb np. rzadko widuję. Ciuchy mam połatane i prześwitujące... no te 250€ to byłby spory zastrzyk. Ale znowu ciocia znajomego, która miała parkinsona, dostała rentę dopiero po złożeniu "reklamacji" na odmowną decyzję w sprawie renty i sam proces trwał 5 lat.

Sprawa powinna się wyjaśnić za miesiąc lub dwa. Jeśli inwalidztwo dostanę, będę się starała przenieść do włosko-austriackiej prowincji Bolzano, bo Bari jest zbyt zwariowane, a poza tym trudniej tu o pracę. Nie wiem, jak to wyjdzie w praktyce. Próbowałam się dowiadywać po ludziach, którzy inwalidztwo dostali. Ale tutaj ludzie w mojej sytuacji są po prostu utrzymywani przez rodziców i o pracę się nie starają. Pewnie są jakieś wyjątki, ale nie udało mi się ich znaleźć.

Pozdrawiam, życzcie mi powodzenia.

 
web stats stat24 Aktualny PageRank strony oj-sabinka.blogspot.com/ dostarcza: Google-Pagerank.pl - Pozycjonowanie + SEO
visite