Ta cała spirala to oczywiście lipa. Tamtego razu położyła mnie faktycznie na łopatki, ale następnym razem już nie zadziałała. Parę dni temu odkryłam zaś obecność w sieci przeróżnych hipnotycznych plików audio, mających usypiać. Nie wiem, ile mają one wspólnego z prawdziwą hipnozą, nie znam się na tym. Ale działają. Pierwszej nocy po wysłuchaniu dałam tylko radę zwalić słuchawki i zasnęłam cudownie zrelaksowana, jak od dawna nie byłam. Następnej nocy też zadziałało... ale potem coraz słabiej. Tej nocy zaczęłam przysypiać w trakcie tego 20-min audio, ale pod koniec się obudziłam. Spróbowałam z innym plikiem i sytuacja się powtórzyła. Dalsze próby to już by była tortura. Włączyłam tylko wyjątkowo delikatną muzykę relaksacyjną, przeleżałam trochę a o 6:30 gnana olbrzymim głodem pobiegłam do kuchni. Poprzedniej nocy też prawie nie spałam, zaczyna to być niepokojące.
Powiecie "Po co te kombinacje, wstawaj wcześnie rano, wieczorem padniesz". Ale u mnie to nie działa. I co ciekawe - im bardziej jestem niewyspana, tym trudniej jest mi zasnąć - pojawiają się kołatania serca itp.
No ale jeśli ktoś ma problem z zasypianiem, radzę spróbowania tych "hipnotycznych" plików.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz